Przez lata Wi-Fi w samolocie było synonimem frustracji. Drogie pakiety, limity danych i prędkość, która ledwo pozwalała na wysłanie wiadomości na WhatsAppie. Rok 2025 przyniósł jednak technologiczną rewolucję, na którą czekali wszyscy cyfrowi nomadzi.
Dlaczego Starlink jest inny?
Tradycyjny internet pokładowy korzystał z satelitów geostacjonarnych orbitujących 35 000 km nad Ziemią. Sygnał musiał przebyć ogromną drogę, co powodowało wysokie opóźnienia (ping). Konstelacja Starlink, należąca do SpaceX, operuje na Niskiej Orbicie Okołoziemskiej (LEO) – zaledwie 550 km nad naszymi głowami.
Efekt? Prędkość pobierania rzędu 350 Mb/s i opóźnienia poniżej 20 ms. To parametry lepsze niż w wielu domowych sieciach.
Kto już to ma?
Lista linii lotniczych wdrażających ten system rośnie lawinowo. Liderami są:
- Qatar Airways: Wprowadza darmowy Starlink we flocie Boeing 777. Hasło? 'Gate-to-gate' – internet działa od momentu wejścia na pokład, nie trzeba czekać na start.
- airBaltic: Pierwsza europejska linia, która wyposażyła całą flotę Airbusów A220 w ten system.
- Air New Zealand: Kluczowe dla lotów trwających ponad 16 godzin.
Dla pasażerów oznacza to koniec ery 'offline'. Możesz prowadzić wideorozmowę na Zoomie, oglądać Netflixa w 4K lub grać w gry online, lecąc nad środkiem Pacyfiku. Co najważniejsze – większość linii decyduje się oferować tę usługę za darmo dla członków programów lojalnościowych.