Jeśli Twoje feedy w mediach społecznościowych zalały filmy z turkusową wodą i podpisem 'To nie Karaiby, to Europa', prawdopodobnie patrzysz na Ksamil. Albania, przez dekady izolowana, w 2026 roku wchodzi na turystyczny szczyt. I ma ku temu solidne powody.
Ceny: Europa za połowę stawki
Podczas gdy w Chorwacji cena obiad dla rodziny to często wydatek rzędu 400-500 zł, w Albanii wciąż zjesz królewską ucztę za połowę tej kwoty. Espresso kosztuje 4 zł, a solidny Burek (lokalny przysmak z ciasta filo) to wydatek rzędu 5 zł. Wynajem leżaków na plaży? Wciąż dostępny za 30-40 zł za komplet (w porównaniu do 150 zł we Włoszech).
Riwiera Albańska i Przełęcz Llogara
Największą atrakcją jest trasa wzdłuż wybrzeża Morza Jońskiego. Droga SH8 przez przełęcz Llogara to marzenie każdego kierowcy – serpentyny wznoszą się na ponad 1000 m n.p.m., by gwałtownie opaść w stronę plaż Dhërmi i Himarë. Widoki są tak spektakularne, że trudno skupić się na drodze.
Co trzeba zobaczyć (poza plażą)?
- Gjirokastra: 'Kamienne Miasto' wpisane na listę UNESCO, miejsce urodzenia dyktatora Envera Hodży.
- Blue Eye (Syri i Kaltër): Hipnotyzujące źródło wody o głębokości ponad 50 metrów.
- Bunkry: W kraju jest ich ponad 170 tysięcy. Niektóre zamieniono na kawiarnie, muzea, a nawet hostele.
Nasza rada:
Jedź w czerwcu lub we wrześniu. W lipcu i sierpniu Ksamil pęka w szwach, a magia 'dzikiej Albanii' znika w tłumie turystów. To ostatni moment, by poczuć autentyczny klimat tego kraju, zanim powstaną tu wielkie resorty sieciowe.